Kategorie: Wszystkie | WSTĘP | ZBÓJNICY
RSS
wtorek, 17 marca 2015
"Rozbójnicy z Romanki "Poetka Anna Sałamun z Ciśca czyta utwór Józefa Szczotki z Milówki .
Tagi: zbójnicy
08:16, 2009sara46 , WSTĘP
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 marca 2014
(1696r.) Tomasz Masny

Ten zbójnik rodem z Szarego k/Milówki zasłynął napadem na mieszczan żywieckich .

( A mieszczanie żywieccy słynęli z dumy , której początek dała ordynacja królowej Konstancji z 1626 r.zgodnie z którą Żydzi nie mogli przebywac na terenie miasta Żywca . Ich miejsce było za Sołą - w Zabłociu . Mieszczanie żywieccy przez wieki stali się grupą hermetyczną , o wykształconych cechach ; duma ,  egoizm , spryt ,chęc zysku ale też umiłowanie tradycji .  Putosze – mieszczanie żywieccy. Określenie putosz pochodzi od słowa puta lub buta, co oznacza dumę, jaką odznaczać się mieli mieszkańcy Żywca. Szczupokami lub przystaczami albo przybyszami  nazywano ludzi obcych, którzy przez kilka pokoleń mieszkali w Żywcu, nie piastowali urzędów oraz nie posiadali dużych majątków.)

W 1695 r. po zapadnięciu zmroku  Tomasz Masny wraz z 16 zbójami od strony rzeki Koszarawy przeszli ulicami na najstarszą dzielnicę Żywca - Rudzę i napadli na dom młynarza Jakuba Golca . Wzniecili pożar kilku domów wywołując panikę ułatwiającą ucieczkę rozbójników Masnego .

Zemsta Putoszy była okrutna : żywcem cwiartowano zbójów  na rynku  , gdy zostali pojmani po roku . Zaś z Tomasza Masnego  na rynku darto żywcem pasy skóry . Wszystko skończyło się na Grojcu (okolicznej górze ) . Najpierw obcięto mu obie ręce a potem jeszcze żywego nabito na pal .

Szczegóły znamy oczywiście dzięki Andrzejowi Komonieckiemu .

poniedziałek, 24 marca 2014
(1630 r.) Sebastian Bury .

W "Dziejopisie żywieckim " Andrzeja Komonieckiego natrafiamy na barwne opisy wyczynów zbójów i dokładne opisy wymyślnych kar i śmierci  , jakie zadane zostały hersztom i członkom band za szkody i krzywdy wyrządzone innym .

Nie będę tłumaczyła z polskiego na polski , przetłumacz sobie sam i wyciągnij wnioski :

"Tegoż roku 1630 Sebastian Bury, hetman nad zbójcami, z towarzystwem swoim w żywieckim państwie i indziej grasował, mając kompaniję, która z chorągwią, za nim chodziła".

"Tenże Sebastian Bury, hetman samodziesiądz do Szymona Szczotki przeszedł i księdza plebana u niego na traktamencie zastał. Tam tedy z księdzem plebanem ciesząc się kazał huczno trunków i jadeł nosić, poczynając jak na bezpiecznym miejscu. O tym, gdy wiadomość doszła do jego miłości pana Krzysztofa Czarnieckiego - starosty żywieckiego zaraz miastu kazał wynijść ze strzelbą i łapać zbójników. Wyszło tedy 150 mieszczan aż na Milówkę, gdzie Szymona Szczotki dom obskoczono, co spostrzegłszy jeden zbójca nazwiskiem Czyżyk ogłosił ich i pod kadź się skrył. Sebastian Bury w samodziesięć w obronę się wdał, wpadłszy na szopę ostrzeliwali się. A mieszczanie, dostawszy słomę, szopę podpalili w końcu Burego i siedmiu przy nim ujęli, albowiem ósmy, przebiwszy Soły, w wodę skoczył i przepłynął na drugi brzeg. Czyżyk, co się pod kadź skrył tajemnie się tam wysiedział, gdyż go nikt nie widział, tylko sam ksiądz, który jako kapłan nie wydał go. Tak ujęto Burego i siedmiu jego towarzyszy. Mieszczanie bali się prowadzić Burego lądem by go nie odbito, nie byli bowiem pewni, czy ludność okoliczna nie ujmie się za nimi. Zbudowali więc tratwę, na którą poukładali powiązanych zbójników i w ten sposób ich Sołą do Żywca przewieźli".

Gdy kat wbijał mu w bok hak , Bury zawołał :"Kciołbyk, cobyście mnie wszyscy panowie ślakcice, wszyscy sędziowie wszyscy wojacy, wszyscy miscuchy, ty kacie i wy wszyscy głuptocy coście się zgruchali dziwaj na zbójnickom śmierć - cobyście mnie wszyscy kielo wos haw jes- w goły zadek pocałowali- a wartko ..."

A potem :"Wio Bury do góry!".

wtorek, 04 lutego 2014
(1689) Martyn Portasz

ZBÓJ - PORYWACZ : MARTYN PORTASZ. Zbójnik beskidzki i orawski . W listopadzie 1689 r. napadł na folwark w Węgierskiej Górce i uprowadził Marcina Jaska , za którego życie zażądał Portasz okupu . Zbójnicy otrzymali za porwanego 360 dukatów i 470 bitych talarów , słowa jednak nie dotrzymali , pieniądze wzięli a Jaskowi w Rajczy przed karczmą odrąbali głowę . Uwięzionych  zbójników z Martynem i jego bratem Pawłem pilnowało w zamku żywieckim 300 mieszczan . Po torturach /m.in. darto z Portasza pasy skóry , obcięto mu obie ręce /stracono ich na górze obok Żywca - na Grojcu przez powieszenie /"za poślednie żebro "/. Relację z działalności i śmierci Portasza znaleźć możemy w "Dziejopisie  żywieckim" Komonieckiego. Oto jeszcze jeden epizod związany z porwaniem Marcina Jaska i konsekwencjami tego porwania - fragment "Dziejopisu":..."Maciej Wakuła z Rycerki , dziesiętnik zbója hetmana Martyna Portasza na górze zwanej Biała nad Ciscem wsią na pal wbity był i tak postawiony "...Zdarzenie to miało miejsce w r.1689. A góra to Mała Barania .

Żywiec nie miał własnego kata . Egzekucje wykonywane były przez katów wynajętych z Oświęcimia , Cieszyna bądź też z Krakowa .

Fragment "Dziejopisu żywieckiego" Andrzeja Komonickiego ;

..." Tegoż roku Martyn Portasz albo Dzigoszyk ,ze wsi Bystrzyca z Węgier , zbójca sławny , z Pawłem z bratem swoim a z pachołkami dwudziesto pięcioma po Żywieckim Państwie i inkszych okolicznych państwach zabójstwem swym bardzo grasował ,plebanie i dwory szlacheckie rabował ,nawet Marcina Jaszka ,urzędnika z Węgierskiej Górki dnia 16 lipca na łące zastawszy , do folwarku przywiedli i on zrabowali. Potym powiązanego przez wszystkie wsi górnie tak jawnie miedzy sobą aż na Rajczą prowadzili i tak związanego w karczmie Rajczańskiej u Wojciech Ryłka trzymali,czekając aż żona jego z miasta pieniądze na wykupienie jego przyniesie które tu w depozycie miała. A te na koniu czym prędzej przyniózwszy , dukatów 360 ,dublonów ,a talarów bitych 470,oprócz tego co w folwarku wyrabowali, dała. Które przeliczywszy pod karczmą ,odebrali a jego przecie , nie dbając o to tyrańsko aż do śmierci zabili , strzeliwszy mu dwaj z kompaniji pod pachy kulami. Na placu przed karczmą położyli, kazawszy potem pacholikowi małemu jeszcze złą siekierą szyję uciąć , któremu ze szczęką szyję kilka razy rąbiąc ,odciął a ten urzędnik w kościele Milowieckim pogrzebany jest . Na którym miejscu zabicia małżonka jegoż w pamiątkę Bożą Mękę kamienną wystawiła, na której tego zabicia opis jest . a to się stało w dzień Świętej Panny Maryjej Szkaplerskiej" ...
poniedziałek, 03 lutego 2014
(1695) - Wojciech Klimczak . Jan Klimczak i inni Klimczokowie .

W wykonanej przeze mnie tabeli chronologicznej przedstawiającej najpewniejsze daty w życiu zbójników - daty ich śmierci zabrakło najciekawszej osoby z rodu Klimczaków , obrosłej w najciekawszą legendę . To Jan Klimczak , którego dokładnej daty ani urodzin ani śmierci nie znamy .

Może przypomnę tę tabelę :

OTO NAJBARDZIEJ ZNANI ZBÓJNICY BESKIDZCY /w kolejności chronologicznej/ :

Nazwisko lub pseudonim:          |                 Rok śmierci:         |

Sebastian Bury                                         1630 r.

Martyn Portasz                                         1689 r.

Klimczak Wojciech                                    1695 r.

Tomasz Masny                                          1696 r.

Klimczak Mateusz                                      1697 r.

Bartek Drozd                                            1709 r.

Jura  Janosik                                             1713 r.

Ondraszek                                                1715 r.

Józef Baczyński                                         1736 r.

Jura Proćpak ( Kroćpak )                            1796 r.

Wojtek Mateja                                           1875 r.

Faktami najbardziej znanymi i pewnymi z  życia zbójników  - to data ich śmierci . To najbardziej  wiarygodne zapisy .

Klimczok Janek jak podaje legenda miał wychowywac się na zamku Sułkowskich w Bielsku . Jedne źródła podają , że był synem hrabi z nieprawego łoża , inne , że sierotą - szlachcicem . Kilka lat młodsza od niego Klementyna Sułkowska , której ręka obiecana była austriackiemu księciu - zakochała się z wzajemnością w przystojnym młodym chłopaku  . Wzgardzony i odtrącony przez rodzinę Sułkowskich młodzieniec , który naczytał się na zamku książek o rozbójnikach szczególnie pasjonował się bohaterem legendy szwajcarskiej z początków XIV wieku  - Wilhelmem Tellem (który łukiem musiał zestrzelic jabłko z głowy swego syna ). 

Uciekł w góry i odbierał bogatym a dzielił się z biednymi . Nie mogąc zapomniec o ukochanej wybudował jej kamienny dwór na Klimczoku ( w miejscu , gdzie stoi obecnie budynek schroniska PTTK na Klimczoku zwany Klementynówką ) a następnie z kaplicy na zamku porwał Klementynę w dniu jej ślubu z innym  . Bogata , rozpieszczona panna zatęskniła za matką i zapragnęła powrócic do zamku . Jan nie mógł odmówic ukochanej i powiózł ją do Bielska .

Znana jest historia dzielnych walk Jana Klimczaka i dwóch innych zbójów Klimczoków : Wojciecha (który później  w 1695r. w Oświęcimiu  stracony został przez powieszenie za żebro )  i Mateusza( który później w r.1697 w Krakowie po ciężkich torturach został stracony ) wraz ze swymi bandami zwabionych nadzieją na zdobycie bogatych łupów w 1656 r. w wojnie ze Szwedami .  Z tych samych powodów na Radziechowskim Dziale( koło stojącej tam dziś kapliczki upamiętniającej walki ) ze Szwedami biła się banda orawskiego zbója Macieja Klinowskiego sprowadzonego tu przez ówczesnego proboszcza łodygowickiego ks. Stanisława Kaszkowica . Zbójnicy odebrali szwedzkim żołdakom rabusiom ich zgromadzone w Polsce łupy po zaciętej bitwie  . Dzięki bohaterskim walkom górali z okolic Żywca Szwedzi rozpoczęli niechlubny odwrót . Ponieważ udział w tym zwycięstwie mieli także zbójnicy król Jan Kazimierz listem ogłosił uwolnienie ich  od zarzutów zbójowania a chłopów żywieckich na 3 lata zwolnił z podatków .

Jan Klimczak samotnie zamieszkał jaskinię u szczytu Klimczoka wspominając dawne dzieje i swą miłośc do niewdzięcznej Klementyny .

Inni zaś poszli na dalsze zbójowanie i nie ocalili swoich głów .

poniedziałek, 06 stycznia 2014
(1709 r.) Bartek Drozd z Ciśca we fragmencie "Dziejopisu żywieckiego" Andrzeja Komonieckiego .

 Bartek Drozd (300 lat temu stracony na żywieckim rynku - w 1709 roku )

Fragment ze str. 339  "Dziejopisu żywieckiego" Andrzeja Komonieckiego :

"Tegoż roku Bartek Drozd z Ciśca i Tomek Kubica alias Szałowity z Rybarzowic zbójstwem się parali, rabując dwory ślacheckie i domy poddanych. A ci na zimowisko udali się pod Biecz do Nienaszowa wsi tak nazwanej, do księdza Jana Drozdowicza, plebana tamecznego, jako brata Drozdowego. Których tam prześpiegowawszy, z Państwa Żywieckiego i Łodwigowskiego zesłało państwo po nie pachołków sześćdziesiąt i tam ich sztucznie pojąwszy, Bartka Drozda do Żywca, a Tomka Kubicę do Łodwigowic powiązanych przywiedziono, chodząc po nie blisko mil trzydzieści. A ten Bartek Drozd był dany tu w Żywcu na sąd. Którego dekretem osądzono, a potym in loco supplicii pasy dwa z niego zdarto i żywo na pal wbiwszy, postawiono. Co się stało die 28 Novembris [28 XI], to jest przed wigilią świętego Andrzeja. Tenże powołał był de complicitate Piotra Pawlicznego alias Kuśnierza z Ciśca, po którego zaraz in instanti gajnych posłano i w domu wzięto. A tego prowadząc, Pietrek Jarczo z Kamesznic z Karolem Szczotką z Milówki pomienioni gajni, przez Grodziec, tamże na drodze, iż nie chciał im iść, tak go srodze obuchami zbili, że na miejscu wpół umarły został. Którego aż na wozie do zamku przywieziono, a tak nie gadając tylko chrapiąc, w kielku godzinach umarł. A ci gajni w więzieniu długo o to siedząc, juramentem się samosiódm odwiedli, że tego umyślnie nie uczynili, tylko że nie chciał iść, obuchami bil i nieostrożnie, z przygody, w słabe miejsce musieli uderzyć, dlaczego umrzeć musiał, nie mając nań żadnej złości ani w żadnym zbójstwie towarzystwa etc. Co uczyniwszy, sto grzywien zań wargieltu żonie z dziećmi oddali, odprawiwszy winę kościelną i pańską wedle dekretu.

08:38, 2009sara46

23:39, 2009sara46 , ZBÓJNICY

środa, 26 maja 2010
(1713 r.) JURAJ JANOSIK (1688 - 1713).

 

Postać  najbardziej  obrosła w fantazję ludową i artystyczną ze wszystkich karpackich zbójników. Obok opracowań pisanych istnieją filmy o Janosiku , z których pierwszy nakręcony został w r. 1921 , kilka filmów następnych i dwa seriale . Polski w reż. Passendorfera z Markiem Perepeczko w roli głównej  i drugi - czechosłowacki w reż . Jaroslava Barana (28 odcinków ) . I ostatni : "Janosik . Historia prawdziwa. "w reż.  A.Holland i K. Adamik . Przewrotny tytuł wskazuje na prawdziwość wydarzeń a żadna historia o zbójnikach tak naprawdę prawdziwą być nie może .

Jedno , co pewne , to zachowane akta z przesłuchania aresztowanego w domu Uhorczika Jury Janosika wiosną 1713 roku . Wynika z nich jednak , że to , za co go osądzono i skazano - zabójstwo księdza z Demanicy - nie było dziełem herszta Janosika lecz jednego z kompanów .

Został skazany na karę powieszenia na haku , którą wykonano W Liptowskim Mikulaszu , gdzie odbywał się sąd , w którym i sędzią i obrońcą była ta sama osoba : Władysław Okolicsany .

Wina wszystkich zbójników jest niewątpliwa . Kara też za czyny być musiała . To dlaczego nam tych zbójników żal ? Dlaczego do dziś wzruszają nas ich losy ? Młody wiek w jakim odchodzili ... Brak perspektyw ... Próbujemy usprawiedliwiać ich zachowanie ciężkimi warunkami w jakich żyli ... Zaborami i koniecznością służenia w obcym , austriackim wojsku  . Biedą .

wtorek, 25 maja 2010
(1715 r.) ONDRASZEK (ONDRASZ SZEBESTA) 1680 - 1715 .

Nie zamierzam konkurować z Gustawem Morcinkiem ani z Julianem Krzyżanowskim . Wręcz przeciwnie , polecam ich utwory by zainteresowani mogli poszerzyć swoje wiadomości . Ja to uczyniłam.

Gustaw Morcinek (powieść historyczna ) "Ondraszek " W-wa 1957 , a Feliks Nowowiejski do libretta napisanego przez G . Morcinka napisał operę "Ondraszek ".

Julian Krzyżanowski "Słownik folkloru polskiego " : Ondraszek .

Ondrasz Szebesta (1680 - 1715) - syn wójta Ondry Szebesta z Janowic koło Frydka . Zbójeckie ścieżki wiodły go aż do Niemiec i Francji . Swój krótki żywot zakończył z rąk członka swojej bandy od uderzenia w głowę ciupagą . Nic to nie dało zabójcy , że połakomił się na nagrodę wyznaczoną za głowę Ondraszka . Podczas odbierania nagrody został aresztowany i wkrótce zmarł po torturach . A o Ondraszku pozostały pieśni i opowieści ludowe na Śląsku cieszyńskim .

Pozostały też opracowania czeskie i słowackie oraz polskie , w których pewne fakty z życia się potwierdzają a inne to wytwór fantazji , w którą obrośli ludowi awanturnicy .

(1796r.) JURA PROĆPAK ( KROĆPAK LUB KROĆPOK ) .

Jura Proćpak (Kroćpak) - ostatni harnaś beskidzki jest bohaterem wielu opowieści i pieśni ludowych . Większość z nich chociaż wesołych ma zakończenie tragiczne . Jak to w baśniach i legendach bywa : za dobre czyny spotyka nagroda , a za złe - kara . Za to , że czasem dzielił się z biednymi - pamięć o nim przetrwała . Za rozboje , kradzieże i lekceważenie praw boskich i ludzkich (on i jego kamraci) zawisł na szubienicy powieszony "za poślednie ziebro" (za ostatnie żebro) ten , o którym śpiewano " Nie ma nad Kroćpaka tęższego chłopaka ". Zdradziła go "frajerka " jak mówią słowa piosenki . Wydała go w ręce sprawiedliwości bardzo okrutnej , bo karającej śmiercią  w 1796 r. Według legendy ostatnie jego słowa wypowiedziane pod szubienicą , na której go powieszono zgodnie z wyrokiem sądu austriackiego miały brzmieć tak : " Zawsze wysoko mierzyłek , niech hań wysoko skońcym , Hej !"

Młody Jura kłusował w lasach dworskich , w których było wówczas dużo zwierzyny , tak , że żywiły one i mieszkańców dworu i ludność zamieszkującą wsie beskidzkie . Ale kiedyś zastrzelił przez pomyłkę dworską jałowkę myśląc , że to sarna . Dostał się do więzienia , gdzie byli też więżniowie  dawno temu parajacy się zbójowaniem . Po ucieczce z więzienia wrócił do Kamesznicy , gdzie dalej kłusował . Dobrał sobie dezerterów z wojska austriackiego rodem z okolicznych wsi : Milówki , Szarego , Ciśca , Rajczy , Radziechów i z Koniakowa . Wśród innych zbójowali z nim Maciej Hajdys z Wisły i Jasiek Kulig od Starego Sącza . W ostatnim roku dołączyło do nich  kilku Słowaków . Początkowo zbierali się koło "Upadku"(tak nazywano kapliczkę leżącą w miejscu , gdzie z wszystkich okolicznych miejscowości było najbliżej ). Było to też miejsce spotkań zimą . A na górze w pobliżu tego miejsca już na terenie wsi Szare postawiono im na końcu szubienice . Kapliczka została przeniesiona bliżej Milówki , bo w tym miejscu  stoi obecnie estakada na drodze S-69.

Nie tylko kupcy podróżujacy z towarem ale i bogaci żywieccy mieszczanie , karczmarze , gazdowie i księża  drżeli na myśl o bandzie Kroćpaka rosnacej w ilość zbójników i w siłę , ktorej ..."się nie leni , kie sie im kce pieczeni "..." Jak toporkiem stuknie ,ze strzelby wypoli -uciekoj ktu moze , bo zginies nieboze "...

Oto jak Ludwik de Laveaux (właściciel Rycerki) napisał o Proćpaku w swoich "Góralach beskidowych "(1851). Kroćpak zakochał sie w jednej z córek miejscowej dziedziczki..."Pewnego wieczora...gdy towarzystwo bawiło się tańcami...wchodzi wysoki , barczysty mężczyzna...słowackim obyczajem rzekł...Pochwalen Jezusz Krystusz...Ucałował najniższy brzeg szaty pani ...A niech daju pohajdukować z jeich oświecenu dewku...Ja ne chlop...Ja Uherski zeman"...Za pozwoleniem starszej pani zbójnicy wytańczyli się na balu , wypili na zdrowie pań i panien  i ze śmiechem wyszli . A towarzystwo odetchnęło z ulgą , że tylko na tym się skończyło .

Napad na plebanię w Zawoi to jeden z głośnych wyczynów bandy Kroćpaka ..."Kciało sie im tajcować a nie było kany(gdzie). To sie im nalazły w Zawoi łorgany . Chycili tam babe , włozyli do becki . A ku nij farorza (proboszcza) - Becą jak łowiecki ". Banda napadała na tych , u których można było coś ukraść lub dobrze się zabawić albo jedno i drugie : ..."Tańcujze se tańcuj kacmorecko tłusto - a twoja izbecka i komórka pusto"...

Zbójowanie harnasia Proćpaka trwało tylko 4 lata . Jego ulubiona piosenka to podobno ta: "Gory , moje gory jo wos zrównać kaze...po jakiego diabła ciagle po was łaze"...

poniedziałek, 24 maja 2010
NAJBARDZIEJ ZNANI ZBÓJNICY .

OTO NAJBARDZIEJ ZNANI ZBÓJNICY BESKIDZCY /w kolejności chronologicznej/ :

Nazwisko lub pseudonim:                           Rok śmierci:

Sebastian Bury                                         1630 r.

Martyn Portasz                                          1689 r.

Klimczak Wojciech                                    1695 r.

Tomasz Masny                                          1696 r.

Klimczak Mateusz                                      1697 r.

Bartek Drozd                                            1709 r.

Jura  Janosik                                             1713 r.

Ondraszek                                                1715 r.

Józef Baczyński                                         1736 r.

Jura Proćpak ( Kroćpak )                            1796 r.

Wojtek Mateja                                           1875 r.

Faktami najbardziej znanymi i pewnymi z  życia zbójników  - to data ich śmierci . To najbardziej  wiarygodne zapisy .

Miejscowe opowieści i podania o zbójnikach wiążą się z traktem cesarskim , bo to przecież dawny szlak handlowy z Węgier i Austrii, który wybudowany został za panowania cesarza Józefa II by w XVIII w Kraków łączyć z Wiedniem . Tu przejeżdżały wozy kupieckie z bogatymi towarami . Góra Koczy Zamek-leżąca przy trakcie , który jako droga handlowa istniał w gorszym stanie wiek czy dwa wcześniej  - cieszyła się więc w XVII i XVIII w. złą sławą .

Ucieczki chłopów ze wsi i zbójowanie  było związane z dziejami i kulturą Karpat . Trwało od początków XVI w aż do XIX  wieku . W zbójowaniu szukali lepszego życia , wolności , schronienia przed utratą wolności , przed więzieniem , zemsty , zysku - a nawet akceptacji . Tak właśnie było w Beskidach . Zbójnik był bardziej majętny od zwykłego górala , lepiej ubrany , młody i zgrabny . Miał powodzenie u góralek . Wybierał sobie najpiękniejsze dziewczyny .

Grupa zbójecka liczyła od kilku do kilkudziesięciu osób , na jej czele stał herszt , hetman,harnaś . Napadali najczęściej nocą na bogate gospodarstwa , dwory , plebanie , karczmy , młyny . Z różnymi efektami . Czasem łupem padały drogocenne przedmioty innym zaś razem wystarczyc musiał chleb , mleko , masło i ser , bo takie przyziemne sprawy jak jedzenie też trzeba było zaspokoic . A górale chętnie spieszyli zbójnikom z pomocą ukrywając rannych , dając zimą ciepłe miejsce do spania .

Najstarszy zapis o zbójnikach istnieje w dziele Jana z Pilzna "O różnych rzeczach i o gadaniach nowych w Sarmacji" wydanym w 1529 r. Biernat z Lublina opowiada narratorowi , że ledwie uciekł z życiem przed opryszkami spotkanymi pod Żywcem .

Za największe "zbójnickie gniazdo" uważano Babią Górę , zaś najwięcej zapisów o działalności harnasi , liczebności grup zbójeckich , o wyczynach zbójników , ich ujęciu oraz o torturach i śmierci znaleźc można w Żywcu .

Zachowały się "Akta spraw złoczyńców " czyli protokoły z rozpraw przeciwko zbójnikom z lat 1589 - 1625 . Zaś najciekawszą kopalnią wiadomości , także o zbójnikach jest dzieło wójta żywieckiego Andrzeja Komonieckiego "Dziejopis żywiecki ".  Kronika napisana ok.1658 - 1729 , gdzie obok własnej oceny zdarzeń i czasami fantazji autor zacytował różne akta i dokumenty , które później na wskutek pożaru przestały istnieć .

Jego opisy wyczynów zbójników , ich pojmania , okrutnych tortur wymyślanych przez bogatych lecz słynących z okrucieństwa mieszczan żywieckich zadawanych na żywieckim rynku lub na leżącej obok Żywca górze Grojec czyta się ze zgrozą z zapartym tchem .

Andrzej Komoniecki "Dziejopis żywiecki ".

Andrzej Komoniecki - autor Dziejopisu żywieckiego :